piątek, 24 czerwca 2016

Warsztaty Kawa na Ławę czyli dużo kawy na śniadanie


W sobotę, 18 czerwca miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w pysznych śniadaniowych warsztatach pod wdzięczną nazwą Kawa na Ławę. Spotkanie odbyło sie w Akademii Kulinarnej Whirlpool w Warszawie.

Jak zwykle na warsztatach  prowadzonych  przez znakomitego Marco Ghia było i smacznie i bardzo wesoło. Czarny płyn mogę pić o każdej porze i w każdej ilości. Było to więc dla mnie, miejsce idealne.
Kawę najwyższej jakości zapewniła firma illy, a jej przedstawiciel - Pan Korneliusz, przygotowując kolejne porcje trunku, opowiadał nam o zaletach, smakach, aromatach i metodach parzenia.  Sprzęt do parzenia też nie byle jaki bo  marki KitchenAid, Nie przypuszczałam że jest tyle różnych, czasem wręcz przedziwnych ekspresów. 

Ciekawostka - najwięcej kofeiny ma wcale nie małe mocne espresso, a kawa z ekspresu przelewowego!  
I kolejna - nie trzymamy kawy w lodówce!
Nie samą kawą człowiek żyje, tak więc płyn uzupełniły pyszne, ciepłe gofry z bitą śmietaną i truskawkami, kilka rodzajów znakomitych owocowych przetworów ( najlepsza galaretka truskawkowa z tymiankiem - mniam!) i dwa rodzaje focacci. 
Polecam i kawę i warsztaty z Marco Ghia, mogłabym tak co tydzień :)
Poniżej parę fotek - najlepiej jednak sprawdzić osobiście.
Bardzo dziękuję za zaproszenie.




 ekspresy przelwowe - ten z prawej naleje kawę do specjalnego kubeczka (mini termos) utrzymującego ciepło


Pan Korneliusz w akcji



Mój faworyt - bulgocząca kafeteria
czyli elektryczny syfon do parzenia kawy
 (co tam kafeteria - Sam Szef!)




Kawiarka.Niby zwykły dzbanek do zaparzania - a nieprawda! Ma wagę i minutnik. 


Focaccia "się robi"





Kawa w saszetkach!! Gotowa do zalania





8 komentarzy:

  1. Bulgotała nie kafeteria, tylko syfon elektryczny. Kafeteria to ten dzbanek z termometrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kafeterią nazywa się również taki mały zaparzacz stawiany na palniku - a ten syfon działa na podobnej zasadzie, a dzbanek to raczej francuska kawiarka. Ale masz rację , uzupełnię ;) Pozdrawiam

      Usuń
  2. To bulgoczący było kawiarka czyli metoda parzenia próżniowego a to z tłoczkiem parzyło po francusku �� Zabawa i wrażenia były niesamowite! Dzieli za wspólna kawkę ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, jak zwał tak zwał, grunt że było smacznie ;)

      Usuń
  3. właśnie myślę nad zakupem tego ekspresu na kubek "to go" :) dla wielbicieli czarnej kawy i jedynej osoby w domu, która ją pija to idealne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadanie ekspresu to frajda dla kawolubnych - mój się niestety popsuł rok temu i jestem na ekspresy obrażona trochę ( za szybko się popsuł i 3 naprawy nie pomogły), przesiadłam się na prostą włoską kafeterię ( czy jak ja tam nazywać) i na razie tak zostanie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. okazuje się, ze ta włoska maszynka do parzenia kawy jest najlepsza, co potwierdzają po cichu właściciele nawet tych najmocniejszych ekspresów kawiarnianych co mają tysiące barów mocy. Trzeba jeszcze tylko mieć ten młynek do kawy co tnie ziarna w pionie. I wystarczyłoby to, gdyby nie dylemat : ... jakiej produkcji kawę lubimy najbardziej ? czy ma być mieszana arabusta z arabiką, jak mówi stara szkoła, czy inaczej.itd. cała zabawa. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ufff.... może dobrze że ja tylko kawę bardzo lubię i piję jej dużo ale nie zaliczam się do znawców - za dużo dylematów ;) Pozdrawiam! A i moja ulubiona to każda mała w Portugalii ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Jeśli zostawiasz komentarz jako użytkownik anonimowy, podaj, proszę, imię lub pseudonim. Pozdrawiam